TECH×MEAT

// Akcelerator

AI i Osobliwość

Sztuczna inteligencja to silnik transhumanizmu: przyspiesza każdą inną technologię i stawia pytanie, kiedy maszyny przewyższą nas we wszystkim. Oto stan rzeczy, bez hype’u i bez bagatelizowania.

Ciemny korytarz centrum danych z niekończącymi się rzędami serwerów, których światła na końcu przejścia przechodzą w unoszącą się półkulę ludzkiego mózgu, w połowie organicznie czerwoną, w połowie z cyjanowej siatki
// Dwa substraty, jeden cel: centra danych i mózgi zbliżają się do siebie bardziej, niż którakolwiek ze stron zdaje sobie sprawę.

01

Gdzie jesteśmy dziś: najbardziej stroma krzywa w historii techniki

Nowoczesne modele AI zdają egzaminy prawnicze i lekarskie, piszą kod gotowy do produkcji, odkrywają nowe struktury białek i samodzielnie wykonują wieloetapowe zadania. To, co w 2020 roku uchodziło za odległe o dekady, załatwiają dziś ogólnodostępne narzędzia w przeglądarce. Benchmarki, którymi kiedyś mierzono AI, nasyciły się jeden po drugim. Badacze wciąż wymyślają trudniejsze testy, ale i te padają.

Paliwem są moc obliczeniowa, dane i przełomy algorytmiczne. Moc obliczeniowa używana do trenowania AI od lat rośnie wykładniczo, inwestycje koncernów technologicznych przekroczyły próg stu miliardów, a z każdą generacją modele stają się nie tylko lepsze, lecz także wydajniejsze i tańsze w działaniu.

Dla codzienności oznacza to, że AI już teraz jest protezą poznawczą miliardów ludzi: pisze z nami, myśli z nami, szuka z nami informacji. Fuzja człowieka i maszyny nie czekała na pierwszy implant mózgowy. Trwa od dawna, na razie tylko objazdem przez ekran i klawiaturę.

02

AGI: kolejny płaskowyż

AGI, czyli ogólna sztuczna inteligencja, oznacza AI, która rozwiązuje praktycznie każde zadanie poznawcze co najmniej na ludzkim poziomie: nie specjalistę od szachów czy białek, lecz uniwersalnego myśliciela. Definicje się różnią, ale kierunek jest jasny i to właśnie on jest zadeklarowanym celem istnienia największych laboratoriów AI na świecie.

Przy terminach opłaca się precyzja: szefowie czołowych laboratoriów, wśród nich Sam Altman, Dario Amodei i Demis Hassabis, wymieniają horyzonty od kilku lat do około 2030 roku. Szerokie ankiety wśród badaczy AI mają znacznie większy rozrzut, z medianą przypadającą czasem o dekady później. Obie perspektywy należą do uczciwej odpowiedzi: ludzie budujący te systemy są bardziej optymistyczni niż akademicka średnia, a obie grupy myliły się już w przeszłości, w obie strony.

Konsensus dotyczy dziś czegoś innego: to już nie jest pytanie „czy”. Mało który poważny badacz kwestionuje jeszcze, że ogólna inteligencja maszynowa jest możliwa. Spór toczy się o to, kiedy, jak bezpiecznie i kto będzie ją kontrolować. Dokładnie te trzy pytania zdecydują też o tym, jak przebiegnie fuzja człowieka i maszyny.

03

Dlaczego fuzja zamiast rywalizacji?

Centralny argument transhumanizmu brzmi: jeśli maszyny staną się od nas inteligentniejsze, najlepszą strategią przetrwania nie jest konkurencja, lecz integracja. Narzędzie obsługiwane z zewnątrz można stracić, ktoś może je odebrać albo obrócić przeciwko tobie. Zdolności, która jest częścią ciebie, już nie.

Dokładnie z tym uzasadnieniem powstał Neuralink: Elon Musk otwarcie argumentował, że w epoce AI człowiek potrzebuje bezpośredniego interfejsu o wysokiej przepustowości, żeby pozostać istotnym, bo inaczej stanie się przypisem do własnego dzieła. Nie trzeba lubić Muska, żeby potraktować ten argument poważnie, ale nie należy go też przyjmować bez sprawdzenia.

Kontrargument brzmi: integracja nie rozwiązuje problemu kontroli, tylko go przenosi: kto kontroluje interfejs, ten kontroluje już nie tylko twoje narzędzia, lecz ciebie. Oba argumenty mają swoją wagę i właśnie dlatego kwestia zarządzania, czyli otwarte standardy, neuroprawa i niezależny nadzór, nie jest wątkiem pobocznym, lecz rdzeniem debaty. Moje osobiste rozważenie za i przeciw znajdziesz w manifeście.

04

Osobliwość: 2045?

Technologiczna Osobliwość to hipotetyczny punkt, w którym AI zaczyna ulepszać samą siebie, a postęp staje się przez to tak szybki, że ludzkie prognozy przestają za nim nadążać. Pojęcie spopularyzował matematyk Vernor Vinge, a konkretny rok dopisał Ray Kurzweil, który od dziesięcioleci wymienia te same dwie daty: AI na ludzkim poziomie około 2029 roku, Osobliwość około 2045.

Bilans Kurzweila jest lepszy niż jego reputacja: wiele jego prognoz dotyczących mocy obliczeniowej i rozwoju AI sprawdziło się zdumiewająco dokładnie, inne, choćby nanoboty w krwiobiegu, są daleko w tyle za jego harmonogramem. Krytycy uważają rok 2045 za marketing z odliczaniem, a zwolennicy za datę konserwatywną. Poważne jest tylko jedno stwierdzenie: nikt tego nie wie, a rozrzut szacunków ekspertów sięga od „za dziesięć lat” po „nigdy”.

Na tej platformie dokumentujemy obie strony: ze źródłami, nazwiskami i datami. Bo dla praktycznych pytań twojego życia dokładny rok Osobliwości i tak jest drugorzędny: już sama droga do niej, czyli asystenci AI, interfejsy mózgowe i terapie długowieczności, zmienia pracę, zdrowie i społeczeństwo tak fundamentalnie, że opłaca się być przygotowanym, a nie zaskoczonym.

// Źródła i dalsza lektura